Ta kuchnia kłamie!

Pierwszy rzut oka na nią i wydaje nam się, że jest biało-kolorowa. A tu zonk. Ona jest po prostu biała. Nawet blaty są białe.
No dobrze, podłoga jest z naturalnego, niezamalowanego drewna, są też kolorowe dodatki. Ale te ostatnie łatwo wynieść, zmienić, zmieniając przy tym całą kuchnię.
I to lubię :)

Może dla kogoś ta kuchnia jest okropnym nudziarstwem, ale to tak, jakby zobaczyć puste płótno rozciągnięte na sztalugach i stwierdzić, że to takie banalne.
Może i tak, ale w takim wnętrzu tylko od nas zależy, jak je "namalujemy", a to już jest całkiem przyjemne wyzwanie ;)

Kuchnia jest otwarta na salon, gościnna i nierzucająca się w oczy. Dyskretne przedłużenie stylu, jaki króluje w bardziej reprezentacyjnych pomieszczeniach.



Bardzo wygodne miejsce do spożywania posiłków, a nawet wydawania proszonych kolacji stanowi poprzedzający (od strony salonu) kuchnię stół z krzesłami przypominającymi słynne "Mrówki" Arne Jacobsena. Oczywiście biały, prosty. Żadnych tam rzeźbionych nóżek, artystycznych przetarć czy szaleństwa kolorystycznego.
Miejsce eleganckie, wpisane w resztę wnętrza, niemające aspiracji do błyszczenia i rządzenia, jak czerwona kanapa.



Jest w tej kuchni kilka dyskretnie ulokowanych hitów wnętrzarskich ostatnich czasów: a to kawałek tablicy, a to lampa na mocno zaakcentowanym kablu. Fronty szafek nie mają uchwytów, a raczej uchwyty w postaci wygodnych zagłębień-rowków są "wbudowane" we fronty. I dzięki temu zabiegowi robi się jeszcze przejrzyściej i jeszcze prościej.




Paleta:




Chcesz podobną kuchnię?




Naprawdę podoba mi się to, jak wiele możliwości aranżacyjnych daje ta kuchnia!
Wyobraźcie ją sobie wieczorem tonącą w świecach, z tiulowymi kokardkami gdzieniegdzie i z koronkowym abażurem hand-made. Romantycznie, prawda?
A teraz środek wiosennego dnia, kolorowe pisanki, bazie, młode listki rzeżuchy. Słonecznie i kolorowo!

Właśnie dlatego tak lubię białe kuchnie: jedna i ta sama potrafi być codziennie inna! :)))
 

Źródło: hometrendesign.com



Pozdrawia Was,
Wasza białogłowa fu ;D



13 komentarzy

  1. mnie się podoba to przedłużenie ;), a i żarówka u mnie dynda podobna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sensie: przedłużenie przestrzeni mieszkalnej kuchnią? Znaczy otwarcie jej na salon?
      Czy przedłużenie lampy w postaci kabla?
      Bo mi oba przedłużenia pasują! ;D
      Aha, w linku jest plan tego mieszkania, dla mnie bomba, zważywszy dodatkowo na widoki za oknem.

      Jo, do mnie to teraz trzeba jak do 5-latka ;D

      Usuń
  2. Funita, jak uświadomię sobie,że niebawem szarości będzie sporo za oknem, to taka kuchnia byłaby wielkim błogosławieństwem:)
    p.s. Jo, a ja nie widziałam żarówki dyndającej u Ciebie - zresztą zwrócenie uwagi na detal w ciągu tak krótkiego czasu nie było możliwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście można sobie wprowadzać do domu ulubione kolory garściami :)
      Zanim nastaną szare i łyse dni, będzie jeszcze doroczny wybuchowy jesienny festiwal liści ;D

      Usuń
  3. żarówka czadowa!:)Funitko:)szalona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lou, jesteś, kochana!
      Widziałam Twoją maleńką piękność, ale nawet nie zdążyłam nic napisać. Zresztą słów nie miałam :)

      A Ty masz jeszcze czas i serce, żeby mi miły komentarz zostawić. Lllllubię to :)))

      Buziaki dla Ciebie, Małej i Tatusia :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Krótko i na temat :)
      Fajnie, że się podoba i dzięki za wizytę :)))

      Usuń
  5. genialna jak dla mnie - mam ochotę na black&white wyciągam dodatki czarne, nudno - zmiana - teraz wjeżdżają pastele, znudziło mi się - zmiana :) można tak w nieskończoność :)
    p.s.zaparaszam po wyróżnienie do siebie :) tworzysz świetnego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego, że od razu widać, jak łatwo w takiej kuchni wprowadzać szybkie i proste zmiany w zależności od nastroju czy czegokolwiek, ją polubiłam.

      Móóóówisz, że jakaś miła niespodzianka na mnie czeka?
      No to biegnę!
      I dzięki wielkie :)))))))

      Usuń
  6. cudo! marzenie! gdyby to jeszcze na poddaszu było, to cud miód! :] /nathalija gdynia

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba, na 99%, jest właśnie poddasze :)
    Na pierwszym zdjęciu widać lekki skos, a widok z okna pokazuje, że naprzeciwko są już tylko najwyższe kondygnacje kamieniczek. Skandynawowie w takim miejscu nie "wywaliliby" mrówkowca-drapacza chmur ;)
    Kliknij w linka, tam jest więcej!

    OdpowiedzUsuń
  8. Podobają mi się bardzo podobne wystroje! W tym przypadku 2 zdjęcie mi najbardziej odpowiada. Sama właśnie oczekuję na biała kuchnię i zastanawiam się jakimi pięknymi dodatkami pokryję to płutno ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Instagram